Do Tyńca przez Sikornik i Lasek Wolski, tamtędy szlakiem Bursztynowym na Świątniki(końcówka szlaku nieprzejezdna stąd tak wielkie koło), na Błonia i Zabierzów.
Krajobraz wywołał u mnie szok, w sumie pierwszy raz widziałem taką powódź, domy zalane po sam dach, większość ulic nieprzejezdna(stąd taki dystans), jadąć do Tyńca zakładałem z góry lajcik, nie wziąłem pod uwagę że będę musiał jeździć w wodzie prawie po kierownicę i rzucać rower nad 2 metrowym ogrodzeniem...reszta na fotkach.
Dolina Kluczwody, Bolechowicka, Kobylańska, Będkowska, Racławki z Enduro69. Co ciekawe, w dolinkach mniej błota jak w lasku Wolskim. Pod koniec standardowy już ZGON :) W pewnym momencie było 20 osób ! Na ulicy wyglądaliśmy jak jadący pociąg, nie tylko ze względu na "długość" ale i generowany szum przez Ardenty, Fat Alberty, Mountain Kingi i inne terenowe opony ;]
Łał, dawno mnie tu nie było, niestety marnie z czasem. Wczoraj w liczbie 14 Endurowców wybraliśmy się na trasę Błonia-Sikornik-Wolski-Kryspinów-Mników-Nielepice-Balice-Zabierzów. Masakryczna ilość błota i gliny w Wolskim sprawiła chęć kąpieli w zimnym jeszcze zalewie w Kryspinowie :) Pierwsza kąpiel w sezonie zaliczona. Combain złamał karbonową sztycę, Cycolas wygiął wózek przerzutki, także wycieczka udana. Fotki autorstwa Space i Piotra.
Pobudka o 5.30, następnie jazda pod Galerię Krakowską na spotkanie z Mareczkiem i Dawidem. Promocja PKP na rowery jeszcze się nie zaczęła, także do biletu trzeba było dopłacić 4 zł od dwóch kółek. Wysiadka w Zembrzycach, gdzie zaatakowaliśmy czerwony szlak prowadzący na Leskowiec. Warunki kapitalne, minimalna ilość błota, prawie bezchmurne niebo, zero much i innych owadów i cud miód zjazdy ;] Na koniec jeszcze piwko i pizza w Suchej Beskidzkiej i powrót do Krakowa pociągiem o 14.52. Prawdziwy sezon Górski uważam za otwarty.
Dzisiejsza jazda z Davem w jednym tylko celu: Zaliczyć zjazd z Bodzowa, czyli taka namiastka gór, w skrócie stromo i kupa luźnych kamieni ;] Nawet film sobie nagraliśmy, każdy liczył chyba że nagra jakąś niesłychaną "glebę" na szczęście obyło się bez :) Film nudny i dla osób pełnoletnich ze względu na kilka słów na K :)
Następnie jazda z Jaśkiem po Wolskim, który wysechł już na pył, Ardenty w zakrętach trzymają niesamowicie ! Jutro być może pierwszy raz w góry w tym sezonie, aczkolwiek na razie w Krakowie ciągle pada...