Powódź okiem rowerzysty

Środa, 19 maja 2010 · Komentarze(6)
Do Tyńca przez Sikornik i Lasek Wolski, tamtędy szlakiem Bursztynowym na Świątniki(końcówka szlaku nieprzejezdna stąd tak wielkie koło), na Błonia i Zabierzów.

Krajobraz wywołał u mnie szok, w sumie pierwszy raz widziałem taką powódź, domy zalane po sam dach, większość ulic nieprzejezdna(stąd taki dystans), jadąć do Tyńca zakładałem z góry lajcik, nie wziąłem pod uwagę że będę musiał jeździć w wodzie prawie po kierownicę i rzucać rower nad 2 metrowym ogrodzeniem...reszta na fotkach.


Wyżej wspomniane ogrodzenie :)














Komentarze (6)

Nie był myty od ~~ 2 tygodni ze względu na panującą pogodę :) A przed Tyńcem był jeszcze w Wolskim.

kubus18 09:48 poniedziałek, 24 maja 2010

bydlak niezle sie upapral;) i to tylko na asfalcie ?

rszper 07:10 poniedziałek, 24 maja 2010

Faktycznie, rzeźnię mamy niezłą. Ja do toru nawet nie dojechałem, bo już na Tynieckiej nie chciało mi się moczyć nóg...

bananafrog 11:46 czwartek, 20 maja 2010

Yeti, mówiąc "Po sam dach" miałem na myśli po rynnę :) Są takie choćby jadąc wzdłuż Bursztynowej drogi, pod sam koniec przejezdnego fragmentu. Nie wiem jak się te wioski i ulicę nazywają, gdyż słabo znam Kraków, ledwo w ogóle do domu trafiłem takim objazdami musiałem jechać :)

kubus18 20:23 środa, 19 maja 2010

Masakra w Krakowie. Rok temu przed maratonem krakowskim też była powódź ale wtedy to był pryszczy przy tym. W Bielsku za to nie ma tragedii jako takiej, bo wszystko spływa w dół do jednego miejsca, więc większość miasta jest całe.

feels3 20:14 środa, 19 maja 2010

gdzie w krk (okolicy) są domy (mieszkalne?) zalane po sam dach??

yeti 20:10 środa, 19 maja 2010
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa obiek

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]