Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2010

Dystans całkowity:210.00 km (w terenie 90.00 km; 42.86%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:105.00 km
Więcej statystyk

Beskid Makowski

Czwartek, 15 lipca 2010 · Komentarze(0)
Pociąg Papieski(sic!) z Krakowa, start 7.26, wysiadka gdzieś z Nowym Targiem, tam już czeka na nas Dominik z wybranką, dzisiaj czeka na nas jazda pagórkami przed podnóżem Tatr, pogoda dopisuje, humory również, gubię licznik(Sigma 1106), Zicek łapie 3 gumy w 30 minut, przełęcz Krowiarki pokonuję tylko siłą woli, w Makowie zakup niezbędnych do powrotu trunków, pociąg około godziny 21.00, w Krakowie po 23, tam jeszcze kubek Chińskiego żarcia i do domu zabiera nas szofer Maślana, któremu wielkie Bóg zapłać!!


Pociąg Papieski, czyli tramwaj do Zakopanego


W tle Zicek vel Zdan, czerwony szmaciarz :)




W tle Babia Góra

img]http://lh6.ggpht.com/_HgSWE3gFWq4/TDGbEyNtQLI/AAAAAAAAGqk/N3Zcxs6kPIo/s800/2010_07050070.JPG[/img]

Na koniec podjeżdża pod nas tzw TLK z przedziałami i łóżkami...standardowy problem z rowerami


Pozdrawiam

P.S.Zmieniam trochę formułę bikestatsa, teraz będę umieszczał tylko ciekawsze wpisy, z racji zgubienia licznika i braku chęci na jego kupno jazdy po Krakowie/Wolskim wpisywać nie będę.

Zlot Enduro69 Dzień 3

Czwartek, 15 lipca 2010 · Komentarze(0)
Niedziela. 3-eci dzień zlotu, budzi nas piękne słoneczko, po dwóch dnia deszczu nareszcie pogoda lituje się nad nami...wyruszamy na Kudłoń, stamtąd do Rzek i następuje ciężki moment rozdzielenia się z towarzyszami...jedni jadą jeszcze raz pod Turbacz, inni pociągiem, jeszcze inni samochodem, a my czyli ja, Forrest(z 60 litrowym plecakiem wywarzającym tunel aerodynamiczny niczym tir...), Elteha, Sobek i Rekinh asfaltem do Krakowa!

Tutaj warto wspomnieć iż Ardenty 2.25 i Santa Heckler nie były przemyślane do jazdy po 100 km asfaltu, jest ciężko, ale średnia bardzo zacna około 30km/h...podjazdy za Świątnikami wysysają ze mnie ostatnie pokłady energii, potem ukoronowanie dnia Desperadosami na Zakrzówku, podsumowanie trzech dni w browarem w ręce i panoramą Wawelu w oddali, jest Bosko, niestety pożegnania nastał czas, rzucam się Forrestowi i reszcie w ramiona i ze łami w oczach odjeżdżam....było świetnie!