Dzisiaj do Mareczka po klucz du supportów HT2 czyli trasa w skrócie: Zabierzów-Nowa Huta-Zabierzów
Głównie asfaltem, na początku strasznie wiało...Zdjęć mało, bo nie za bardzo było co fotografować, teraz żałuję że nie zmusiłem się na jazdę Bulwarami wzdłuż zamarzniętej Wisły.
Do rozwiązania pozostał mi jeszcze jeden problem, poniżej -10 marzną mi stopy, dziś dwa razy musiałem się zatrzymywać i podskakiwać...na następną zimę kupuje prawdziwe zimowe buty SPD, bo patent: -cienka skarpetka Coolmax -woreczek śniadaniowy -grubsza skarpetka bawełniana -wkładka zimowa do buta z folią aluminiową -buty letnie -ochraniacze na buty
Witam. Ostatnio mam coś trudności z wyrwaniem się na rower...potem na samym rowerze jest już bardzo fajnie, ale jakoś nie uśmiecha mi się wychodzenia z ciepłego domu na zewnątrz, gdzie różnica temperatur wynosi ponad 30 stopni :)
Dzisiejsza trasa głównie terenem ze względu na bardzo silny i mroźny wiatr(odczuwalnie to z -15) czyli: Zabierzów-las w Rząsce-Wał Rudawy-Błonia-Wał Rudawy-Mydlniki-Zabierzów
Dzisiaj dużo zdjęć, bo muszę sobie zwiększyć limit na photo.bikestats :)
Zabierzów-Błonia-Tyniec-Wolski-Zabierzów. Warunki w terenie rewelacyjne, w lasku Wolskim jeździ chyba ktoś walcem i ubija śnieg, na ścieżce do Tyńca podobnie.
Już dawno nie pamiętam żeby warunki do jazdy były tak dobre a widoczki...sami oceńcie.
Dzisiaj, po tygodniowej przerwie(szkoła, praca, 2 imprezy...kiepska pogoda) nareszcie się wyrwałem. Łupem padł Kryspinów, niestety dość cienka warstwa lodu) i kupa śniegu na tafli zniechęciła mnie do driftowania rowerem :) Warunki w terenie bardzo sympatyczne, taka pogoda mi odpowiada.
Olszanica: Za krótki nóż wziąłem aby zbadać lód Zalew Piasta Chris King, trochę wstydliwa to się pod śniegiem ukryła :D
Czas zacząć nowy rok ;) Dziś w ramach wypocenia tego całego "syfu" który w dzisiejszą noc konsekwentnie w siebie wlewałem(wiśniówka, Martini, Jack Daniels, Tyskie, Dorato...) przejechałem się moją standardową trasą czyli:
Zabierzów-Błonia-Zabierzów w wariancie asfaltowym
Próbnie zahaczyłem o teren, wszędzie straszne roztopy, ale przynajmniej lodu nie ma...aczkolwiek niektórzy z pieszych których dziś licznie napotkałem zachowywało się jak na lodowisku, próbując utrzymać pion i przypomnieć sobie coś z sylwestrowej nocy ;D
Witam. Próbny wpis, aby sprawdzić jak to wszystko działa. Celów na nowy rok nie zamierzam sobie stawiać żadnych, gdyż mam w zwyczaju wymyślać je kilka dni przed realizacją :) A kilometry same się nabiją, będzie ile będzie, mam nadzieję że większość w terenie, w roku 2010 do napisania czeka mnie jeszcze matura, także czarno to widzę :)
Co do roku 2009, to cyfry wyglądają następująco: -6300 km -323 godziny
Co do rekordów roku 2009 to jest to tak naprawdę mój pierwszy prawdziwie rowerowy sezon...z ciekawszych: -ilość kilometrów -150 km jednego dnia(z Turbacza do Krakowa) -2 maratony -5 razy na Turbaczu :) -minimalna temp. -13 stopni
Pozdrawiam
P.S.Przy okazji chciałbym życzyć wszystkim Szczęśliwego Nowego roku.